Znasz to uczucie, kiedy twój pies znów coś odwalił i zastanawiasz się po co mi to było? Może zjadł na spacerze spleśniały “chlebek i nie chciał oddać, urwał się ze smyczy i podbiegał do psów, zniszczył ci ulubiony dywan? Czy myślisz, że mogłaś teraz leżeć na kanapie i oglądać ulubiony serial, zamiast uganiać się po parku za psem, który najwyraźniej świetnie się bawi i ani myśli cię posłuchać? Jakie były powody, dla których zdecydowałam się na psa i czy nie żałuję?
Od dziecka uwielbiałam zwierzęta i marzyłam o psie. Mój pokój obklejony był plakatami z magazynu Zwierzaki, który prenumerowałam. Moje apele o psa pozostały bez odzewu, a jako nagrodę pocieszenia dostałam chomika. W końcu los sam zadecydował i pod naszymi drzwiami pojawiła się sunia. Wygłodzona i wystraszona, prawdopodobnie uciekła od przemocowych opiekunów. Z początku trochę się nas bała, ale szybko została naszą przyjaciółką.
W dorosłym życiu przez dłuższy czas nie było miejsca na psa, bo praca, obowiązki, podróże, kłopoty zdrowotne… Po pandemii koronawirusa pojawiła się dla mnie możliwość pracy zdalnej i zdecydowaliśmy z mężem, że teraz jest dobry moment, aby w naszym życiu pojawił się pies. Trochę świata już zobaczyliśmy. Pomyśleliśmy, że czas na nowe wyzwania. Brakowało nam też ruchu i stwierdziliśmy, że pies zmusi nas do ruszenia tyłków z kanapy. Nasz wymarzony pies miałby być średnio aktywny, ani kanapowiec, ani maratończyk.
Z początku upierałam się na psa ze schroniska, ale baliśmy się, że sobie z nim nie poradzimy, że mogą pojawić się problemy, na które nie jesteśmy przygotowani i ostatecznie zdecydowaliśmy się na psa rasowego. Swoją drogą nasz gagatek okazał się nie być wcale łatwy, ale o tym później…
Jak wybraliśmy rasę psa?
Oboje z mężem lubimy duże psy, ale ponieważ mamy małe mieszkanie, postanowiliśmy poszukać psa średniego, który będzie potrafił funkcjonować w niewielkim mieszkaniu i nie będzie bardzo szczekliwy. Przeglądając rasy psów średnich, trafiłam na rasę manchester terrier, o której wcześniej nie słyszeliśmy i od razu nas ujęła. W internecie nie było o nich zbyt dużo informacji, ale za dobrą wróżbę wzięliśmy przeczytane zdanie, że jest to “ terier stosunkowo łatwy do wychowania i ułożenia[1] .” Okazało się, że w Polsce jest zaledwie garstka hodowli manchester terrierów, a lista oczekujących była długa i między pierwszym mailem wymienionym z hodowczynią a otrzymaniem szczeniaka minęły prawie 2 lata.
https://www.psy.pl/rasy/manchester-terrier

Po co ten pies?
Aktywność? Jest. Jeden dwugodzinny spacer i dwa techniczne wystarcza, żeby zmęczyć młodego teriera. Czy słońce, czy deszcz, trzeba iść. Jeden dzień bez dłuższego spaceru jeszcze przejdzie, ale po dwóch takich dniach będzie próbował nam roznieść mieszkanie. Co będzie po trzech dniach – nie odważyłam się sprawdzić.
Jeden dzień bez dłuższego spaceru jeszcze przejdzie, ale po dwóch takich dniach będzie próbował nam roznieść mieszkanie…
Zuza
Wyzwania? Oj są… Począwszy od gryzienia, po obszczekiwanie psów i sąsiadów na klatce. Jak Billy był maluchem, to miałam poczucie, że już rozwiązaliśmy jeden problem i od razu pojawiał się kolejny. Nie ze wszystkim poradziliśmy sobie sami, konieczne były treningi i konsultacje behawioralne. Wyzwania cały czas są, ale teraz potrafimy sobie z nimi już radzić.
Obawy
Największe moje obawy dotyczyły naszego miejsca zamieszkania. Mieszkamy w małym mieszkaniu, w centrum miasta, czy pies dobrze sobie poradzi w takich warunkach?
Wielkość mieszkania okazała się nie być problematyczna, w końcu dom ma być miejscem odpoczynku i Billy najchętniej śpi wtulony w swojego człowieka. Generalnie jest mu obojętne gdzie jest, byle blisko. Na urlopie szybko się odnajduje w nowym miejscu, lubi eksplorować, a po dniu pełnym wrażeń odpoczywać na kanapie.
Chwile zwątpienia
Często zastanawiam się czy jestem dobrym człowiekiem dla swojego psa. Czy poświęcam mu wystarczająco dużo czasu? Czy odpowiednio go odczytuję? Może powinnam zapisać go jeszcze na dodatkowe zajęcia, może na wsi byłoby mu lepiej?
Na mediach społecznościowych wszystkie psy są idealne, chodzą na luźnej smyczy, nie szczekają na obcych, a z psami świetnie się dogadują, podczas gdy Billy ciągnie, czasem kogoś obszczeka, a w okolicy domu rzuca się w stronę psów z mordem w oczach.Nawet w największych chwilach zwątpienia, ani w momentach największej frustracji, nie żałuję, że jest z nami. Billy to członek rodziny, nie wyobrażamy sobie życia bez niego. Oboje stwierdziliśmy, że decyzja o adopcji psa była drugą najlepszą ze wspólnych decyzji. Po ślubie.
Nauczył nas przede wszystkim spokoju. Nie jest łatwo zachować spokój, gdy szczeniak gryzie cię po kostkach, nastolatek zrywa się ze smyczy, żeby urządzać awantury z innymi psami, a na klatce rzuca się w szale na sąsiadów.
Nie jest łatwo, gdy po raz kolejny zjada coś podejrzanego na spacerze albo nie przychodzi na zawołanie.
W takich momentach staram się pamiętać, że jemu też jest trudno i to ja – jako jego człowiek – powinnam być dla niego oparciem.Wracasz ze stresującego spaceru, na którym twój pies coś odwalił, włączasz ulubiony serial, pies wtula się w ciebie pod kocykiem i od razu mu wybaczasz jego grzechy. Przecież on o tym już dawno zapomniał, to i ty możesz, prawda?


