
Ten tekst powinien napisać Billy. Gryzaki to dla niego jedna z najulubieńszych rzeczy na świecie. Jedzenie, smaczki, gryzaki, zabawki, z których coś się wysypuje albo wylewa – niekoniecznie w tej kolejności – to zdecydowanie jego kategoria zainteresowań.
Gryzaka może żuć godzinami. A kiedy już mu się znudzi, nie ma problemu – można go przecież schować na później. Billy doskonale opanował sztukę chomikowania zdobyczy, więc niektóre gryzaki potrafią zniknąć w tajemniczych okolicznościach, żeby po kilku dniach niespodziewanie pojawić się w zupełnie innym miejscu.
Gryzaki szczególnie doceniliśmy, kiedy Billy był szczeniakiem. Jego napady szaleństwa potrafiły być wtedy wyjątkowo spektakularne i często kończyły się naszym uszczerbkiem na zdrowiu. Nigdy później nie byliśmy równie pogryzieni i podrapani jak w tamtym okresie. Na szczęście odkryliśmy wtedy, że uszy królika mogą być potężną tajną bronią.
I chociaż gryzak kojarzy się przede wszystkim z ząbkowaniem, nudą albo po prostu przyjemnością żucia, jego rola może być znacznie większa. Może być również narzędziem pomagającym psu regulować emocje.
Gryzienie nie tylko na nudę
W przypadku psa, który szybko się pobudza, umiejętność powrotu do równowagi jest szczególnie ważna. Billy należy właśnie do takich psów. W czasie zabawy, podczas intensywnego treningu czy w stresującej sytuacji na spacerze bardzo szybko wchodzi na wysoki poziom pobudzenia. Samo pobudzenie nie jest oczywiście czymś złym – problem pojawia się wtedy, kiedy pies ma trudność z jego obniżeniem.
W takich sytuacjach gryzak może okazać się bardzo przydatnym narzędziem.
Wczoraj mieliśmy tego dobry przykład. Po intensywnej zabawie Billy najwyraźniej nie był gotowy na jej zakończenie. Kręcił się po domu, szukał sobie zajęcia i miał ten charakterystyczny błysk w oku, który oznaczał, że za chwilę prawdopodobnie coś wymyśli.
Billy ma zresztą cały repertuar zachowań, które niezawodnie prowadzą do zdobycia naszej uwagi. Kiedy tylko zauważyłam, co się dzieje, powiedziałam mu, żeby poszukał sobie gryzaka.
I tutaj po raz kolejny przydała się jego umiejętność chomikowania zdobyczy. Billy znalazł schowany wcześniej gryzak, zajął się nim i niemal natychmiast przekierował na niego swoją uwagę. Po chwili wyraźnie się uspokoił.
To nie znaczy jednak, że gryzak jest magicznym przyciskiem „OFF”.
Gryzak nie jest przyciskiem reset
Co ciekawe, żucie nie zawsze automatycznie obniża pobudzenie. Jego działanie zależy od tego, w jakim stanie emocjonalnym pies znajduje się w danym momencie.
| 📖 Trochę teorii — Przegląd badań Quinn i in. (2025) odnosi to do klasycznego prawa Yerkesa-Dodsona. W uproszczeniu zakłada ono, że umiarkowany poziom pobudzenia może sprzyjać koncentracji, wydajności i uczeniu się, natomiast zbyt wysoki poziom stresu i pobudzenia zaczyna działać odwrotnie. To, gdzie znajduje się granica między „wyzwaniem” a „zagrożeniem”, zależy przy tym nie tylko od samego bodźca, ale również od indywidualnej percepcji i aktualnego stanu psa.Autorzy sugerują, że żucie może być dla psa czymś w rodzaju samodzielnie wybieranego i kontrolowanego „wyzwania manipulacyjnego”. Pies wykonuje konkretną czynność, ma wpływ na jej przebieg i może w ten sposób pomóc sobie utrzymać pobudzenie na poziomie, z którym jest w stanie sobie poradzić. |
Co ważne, obserwacje dotyczące psów pokazują również, że żucie często pojawia się właśnie w sytuacjach związanych ze stresem, frustracją, nudą, wysokim pobudzeniem czy lękiem. To dobrze pasuje do tego, co widzimy u Billy’ego po trudniejszych spotkaniach na spacerze. Jeśli po spotkaniu z innym psem zaczyna szukać patyka i intensywnie go gryźć, niekoniecznie jest to przypadkowa rozrywka. Może to być jego sposób na poradzenie sobie z emocjami, które właśnie przeżył.
Dlatego gryzak warto traktować jako narzędzie regulacji, a nie uniwersalny wyłącznik emocji.
Nie zastąpi pracy nad przyczyną problemu, nie sprawi też, że pies przestanie się bać albo nagle polubi sytuację, która jest dla niego trudna. Może natomiast pomóc mu przejść z wysokiego poziomu pobudzenia z powrotem w stronę równowagi.
Kiedy warto zaproponować psu gryzak?
Gryzak może być przydatnym elementem codziennej rutyny i warto mieć go pod ręką nie tylko wtedy, kiedy pies już zaczyna rozrabiać.
Szczególnie dobrze może sprawdzić się:
- Po intensywnym spacerze lub treningu – jako element przejścia z aktywności do odpoczynku. Dla psa, który po dużej dawce emocji ma trudność z wyciszeniem, żucie może być pomocnym sposobem na spokojniejsze zakończenie aktywności.
- Po stresującej sytuacji – na przykład po trudnym spotkaniu z innym psem, w nowym miejscu czy po intensywnym wydarzeniu. W takich momentach gryzak może pomóc psu skierować uwagę na przewidywalną i kontrolowaną czynność.
- Podczas sytuacji, które wywołują napięcie – np. wizyty gości, burzy czy innych domowych wydarzeń. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli pies jest już bardzo przestraszony albo pobudzony, może wcale nie być zainteresowany żuciem. I to też jest cenna informacja.
- Kiedy potrzebujemy chwili spokoju – podczas gotowania obiadu, pracy przy komputerze czy po prostu wtedy, kiedy człowiek chciałby przez kilka minut usiąść bez zastanawiania się, co właśnie gryzie pies. To ostatnie zastosowanie Billy szczególnie popiera.
- Jako element higieny jamy ustnej – odpowiednio dobrane produkty do żucia mogą wspomagać mechaniczne oczyszczanie zębów. Nie każdy gryzak działa jednak w ten sam sposób i nie powinien zastępować regularnej higieny jamy ustnej.

Nie każdy gryzak działa tak samo
I tutaj dochodzimy do rzeczy, o której łatwo zapomnieć: to nie sam gryzak decyduje o efekcie.
Znaczenie ma przede wszystkim to, z jakiego poziomu pobudzenia zaczyna pies. Inaczej może zareagować pies znudzony, inaczej pies sfrustrowany, a jeszcze inaczej pies przestraszony czy mocno pobudzony.
Znaczenie może mieć również sam gryzak. Jeden będzie dla psa spokojnym zajęciem, inny – wyjątkowo cenną zdobyczą, która zamiast uspokoić, jeszcze bardziej go nakręci. Jeśli jest bardzo atrakcyjny albo trudno dostępny, może pojawić się dodatkowe pobudzenie, frustracja, a u niektórych psów nawet zachowania związane z pilnowaniem zasobów.
Liczy się też sposób, w jaki pies dostaje gryzak. Jeśli może spokojnie z niego korzystać, efekt może być zupełnie inny niż wtedy, kiedy musi walczyć o dostęp do niego albo człowiek co chwilę mu go zabiera.
Najlepszym przewodnikiem jest więc obserwacja własnego psa.
Jeśli po trudnym spacerze Billy bierze gryzak, skupia się na nim, a po kilku minutach jego ciało się rozluźnia i zaczyna odpoczywać, mamy jasny sygnał, że w tej konkretnej sytuacji gryzak mu pomaga. Jeśli natomiast po otrzymaniu wyjątkowo atrakcyjnego gryzaka zaczyna biegać, pilnować go, ekscytować się albo szukać kolejnych bodźców – to znak, że tym razem nie był najlepszym narzędziem do wyciszenia.
I chyba właśnie to jest najważniejsze: nie szukajmy gryzaka, który zawsze uspokaja. Szukajmy takiego, który pomaga naszemu psu w konkretnej sytuacji.
A Billy? Billy najchętniej przetestowałby wszystkie.

