Zjadanie przez psa śmieci na spacerze to jedna z moich największych bolączek. Od kiedy Billy był maluchem, wsuwał wszystko z ziemi z apetytem. Na początku z ciekawości, a potem… chyba już mu tak zostało. Zawsze gdy to się dzieje, przed oczami mam najgorsze scenariusze. Kto z nas, psiarzy, nie słyszał o gwoździach wkładanych do kiełbasy, czy truciznach rozrzuconych po mieście? Nie mówiąc o wielu innych niebezpiecznych odpadkach, zwłaszcza dla psa o delikatnym brzuszku, z alergią, nietolerancją, czy innymi problemami. Mieliśmy już przygodę ze zjedzeniem gum do żucia, która skończyła się szczęśliwie dla psa, ale gorzej dla naszego portfela (o czym można przeczytać tutaj: https://fafle.pl/czy-miasto-jest-dla-psow/)
Przyznam szczerze, dotąd nie udało mi się całkowicie wyeliminować problemu. Zrobiłam trochę błędów, które utrudniły mi pracę i chciałabym się tym podzielić, ku przestrodze. Gdybym wiedziała od początku, to co wiem teraz, pewnie byłoby mi łatwiej. Jednak nie poddaję się i cały czas walczę.

Nie wyrywaj
Kiedy pies coś weźmie do pyska, instynktowną reakcją jest bieganie za psem i wyrywanie mu tego siłą. Często pogłębia to problem — dla psa to sygnał „to jest cenne, muszę to obronić/połknąć szybciej”. Może też nauczyć go, że jak coś znajdzie, trzeba się z tym oddalić albo połknąć błyskawicznie, zanim człowiek dobiegnie.
| ⚠️ Uwaga — jeśli pies porywa coś niebezpiecznego, to oczywiście mu zabieramy! Delikatnie wyciągamy z pyska i dajemy w zamian coś lepszego. |
Nie krzycz
Mimo że nie krzyczę na Billy’ego, to jednak czuje on, że jestem zdenerwowana. Krzyczenie i podnoszenie głosu, czy jakiekolwiek emocjonalne reakcje, zaczynają się psu kojarzyć z ogólnym napięciem i stresem — a to jeszcze bardziej utrudnia mu oddanie przedmiotu.
Nie otwieraj pyska na siłę / nie wyciągaj ręki
Jest to przede wszystkim ryzykowne (możesz zostać ugryziona, nawet niechcący) i buduje negatywne skojarzenia z dotykaniem pyska, co utrudnia np. wizyty u weterynarza.
Nie ignoruj problemu
Nie licz na to, że pies z tego “wyrośnie”. Sama zaczęłam pracę nad tym dosyć późno. Spoiler alert: nie wyrósł z tego. Bez pracy nad zamianą (trening „zostaw” / „wypuść”) zachowanie samo się nie wygasza — a u niektórych psów wręcz się utrwala, bo znajdywanie i jedzenie czegoś jest samo w sobie nagradzające.
Nie zabieraj bez wymiany
Samo odbieranie bez dania czegoś w zamian (smakołyka, zabawki) uczy psa, że oddanie czegoś = strata, a nie wymiana. Billy niestety nauczył się, że jak mu coś zabieram, to nie oddam. Kiedy chcę to wymienić, najpierw kalkuluje, czy mu się to opłaca. Często znaleziona rzecz jest bardziej atrakcyjna niż to, co mam na wymianę. W końcu sam to upolował!
| 📖 Trochę teorii – o obronie zasobów. Każde siłowe odebranie psu czegoś z pyska to dla niego sygnał, że ludzka ręka zbliżająca się do jedzenia czy przedmiotu oznacza zagrożenie utratą. Przy powtarzalności taka sytuacja może z czasem wykształcić lub nasilić obronę zasobów — pies zaczyna warczeć, sztywnieć, szczękać zębami albo w skrajnych przypadkach kąsać, gdy ktoś zbliża się do jego jedzenia, zabawki czy znalezionego „skarbu”. To nie jest kwestia „złego charakteru” psa, tylko wyuczonej strategii obronnej: skoro ręka człowieka wcześniej zawsze zabierała, pies uczy się bronić zanim to nastąpi. Co gorsza, ten mechanizm potrafi się generalizować — pies, który nauczył się bronić patyka na spacerze, może zacząć bronić też miski z jedzeniem w domu albo ulubionej zabawki, mimo że pierwotny problem dotyczył tylko sytuacji na dworze. Dlatego reagowanie siłą na „zjadanie śmieci” bywa ryzykowne podwójnie: nie rozwiązuje pierwotnego problemu, a przy okazji może stworzyć nowy, poważniejszy. |
Jak zatem pracować z psem? Co bym zrobiła inaczej?

Zacznij trening w domu
Ucz komendy „zostaw” (u nas “fe”, żeby się nie myliło z “zostań”) w spokojnych, kontrolowanych warunkach — nie w momencie, gdy pies już coś znalazł. Na początku kładziesz na podłodze coś mało atrakcyjnego, mówisz „zostaw”, nagradzasz za odwrócenie wzroku/oddalenie się.
Wymień na coś lepszego
Za każdym razem, gdy pies oddaje Ci coś z pyska (albo odchodzi od czegoś na komendę), dostaje coś lepszego w zamian — smakołyk wysokiej wartości albo zabawkę. Pies uczy się: „oddanie = zysk”, nie „oddanie = strata”.
Ważne jest, żeby wymieniać na coś lepszego. Ja noszę ze sobą suszone sardynki, które Billy dostaje tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy odda coś na spacerze. Z początku chętnie wymieniał, teraz już sardynki przestały być tak atrakcyjne i muszę mu wymyślić coś innego.
Zarządzaj środowiskiem
Krótsza smycz w miejscach, gdzie wiesz, że będą pokusy (parki po pikniku, okolice śmietników). Ja mam kilka takich “czarnych” miejsc w okolicy, gdzie po prostu nie pozwalam na węszenie, a w pozostałych muszę mieć oczy dookoła głowy, aby zauważyć śmiecia odpowiednio wcześniej. Wtedy można to wykorzystać jako sytuację treningową.
Stopniowo podnoś trudność
Z domu → na podwórko → na spokojny spacer → w końcu w sytuacje z realną pokusą (kurczak na chodniku, resztki jedzenia). Każdy poziom trudności wprowadzasz dopiero, gdy poprzedni jest solidny. Nam udało się wypracować zostawienie mniej atrakcyjnych znalezisk, ale kość to jeszcze jest coś, czego Billy za nic w świecie nie odpuści.
Bądź cierpliwa
To nie jest trening na tydzień — szczególnie przy psie, dla którego węszenie i znajdywanie czegoś jest samo w sobie nagradzające. My walczymy z tym już ponad rok i widać postępy, ale nie są one spektakularne. Nie poddajemy się, w końcu stawką jest zdrowie naszego psiego przyjaciela.
Jeśli jesteś na początku tej drogi, chcę Ci powiedzieć jedno: to normalne, że będzie się nie udawać. Ja swoje błędy popełniałam (i pewnie jeszcze popełnię) — ale każdy z nich nauczył mnie czegoś, co przybliżyło nas do celu. Dajcie sobie i swoim psom czas. Bo w tej pracy nie chodzi o perfekcję — chodzi o to, żeby nie przestać próbować.

