
Jak wytrzymać z psim nastolatkiem i nie zwariować?
Ucieszyłam się kiedy skończył się okres szczenięcego podgryzania, myśląc naiwnie, że od teraz będzie już tylko łatwiej. W wieku 18 miesięcy Billy był zrównoważonym psem, mijał się ładnie z innymi psami i fajnie się z nimi komunikował. Nie interesował się szczególnie dziewczynami, do momentu kiedy mając 19 miesięcy spotkał na okolicznym skwerku suczkę z cieczką. I wtedy się zaczęło… Piszczenie, chodzenie po domu od drzwi do okna, drapanie w drzwi. Billy aż trząsł się z emocji, zupełnie nie umiał sobie poradzić. Ucierpiała też jego komunikacja z innymi psami, był bardzo konfrontacyjny w stosunku do innych samców. Miałam wrażenie, że wychodzi na spacer z zamiarem wszczęcia awantury, miał taką buńczuczną postawę jakby mówił “hej, ja tu rządzę”!

Kastracja
Billy jest psem bardzo wrażliwym, wszelkie problemy zdrowotne wpływają na jego zachowanie. Kiedy był 6-miesięcznym maluchem miał zabieg operacyjny, po którym był tak pobudzony, że musiał brać tabletki na uspokojenie. Mniej więcej w okresie spotkania z sunią byliśmy w trakcie diagnostyki innych kwestii zdrowotnych i decyzję o sterylizacji odłożyliśmy na później, chcąc uniknąć nagromadzenia się zmian wpływających na jego dobrostan. Od tego czasu było raz lepiej, raz gorzej, w zależności od atrakcyjności spotykanych na spacerach dziewczyn.
Jak sobie radzić z zakochanym psem?
Pewnego razu spotkaliśmy suczkę na tyle atrakcyjną, że oprócz wspomnianych wcześniej wędrówek pod drzwi i okno, Billy zupełnie stracił apetyt. Jest on strasznym głodomorem, bardzo opornym na naukę zostawiania śmieci znalezionych na spacerze, a tu nagle odmawia jedzenia. Postanowiliśmy przeprowadzić kastrację chemiczną jak najszybciej, jednak w oczekiwaniu na planowany zabieg trzeba sobie radzić. Nie tylko Billy chłonie nasze emocje, ale jednocześnie nam udzielają się jego emocje, w efekcie następuje sprzężenie zwrotne: Billy się nakręca, nam się to udziela, Billy nakręca się bardziej. Jak to przerwać i nie zwariować?
Nasza strategia w tym trudnym okresie to przede wszystkim spokojne spacery, z dala od miejsc potencjalnych cieczek. Koniec z okolicznym skwerkiem i obszczy-murkami, gdzie miejscowe psy zostawiają swoje komunikaty. Musieliśmy też zrezygnować tymczasowo z treningów z innymi psami. Kiedy wydawało mi się, że Billy jest już stabilny emocjonalnie, poszliśmy na trening, na którym oprócz niego były same suczki i jedna mu się tak spodobała, że całą godzinę za nią piszczał. W najgorszym okresie pobudzenia chodziliśmy po okolicy wyłącznie na spacery techniczne w celu zaspokojenia potrzeb, a późnym popołudniem pakowaliśmy go do auta i jeździliśmy do lasu. Kiedy mogłam sobie na to pozwolić, zabierałam go do parku rano, przed pracą, na spokojny spacer.
Jak Billy zniósł kastrację
Kastracja chemiczna jest zabiegiem bardzo prostym, szybki zastrzyk, którego Billy prawie nie zauważył. Weterynarz poinformował nas, że przez dwa pierwsze tygodnie może być chwilowe pogorszenie z powodu nagłego wyrzutu testosteronu, także trzeba przez ten okres wybierać spokojne spacery, z dala od innych psów.
Billy miał lekki nawrót popędu w pierwszym tygodniu po zabiegu, ale po dwóch tygodniach można było zauważyć zmiany na lepsze, stał się mniej konfrontacyjny w stosunku do innych psów, nie węszył zaciekle za suczkami, skończyło się piszczenie pod drzwiami i chęć wyjścia na dwór o nietypowych porach. Wróciliśmy na treningi i spacery socjalizacyjne i możemy nareszcie kontynuować wspólną pracę, która przez popęd była niemożliwa.

