
Billy jest psem bardzo aktywnym, żywiołowym i pełnym energii. Aby zaspokoić jego potrzeby, codziennie chodzimy na długi, co najmniej 1,5-godzinny spacer oraz dwa krótsze. Jeśli zdarza się nam, że musimy skrócić spacery, to jeden taki dzień nie jest problemem. Na drugi dzień pies jest trochę pobudzony, a na trzeci zaczyna się już wariactwo, kopanie w kanapę, bieganie po domu z kradzionymi fantami, niszczenie przedmiotów. Aby temu zapobiec, sięgamy po sprawdzone sposoby na nudę w domu, które Billy wypróbował i poleca.
1. Szukanie smaczków
Chowamy kilka smaczków lub suchą karmę w różnych miejscach w domu – pod poduszką, za nogą stołu, w kartonowym pudełku – i puszczamy Billy’ego na „łowy”. Praca nosem angażuje psa zupełnie inaczej niż zwykły spacer i naprawdę potrafi solidnie go zmęczyć, mimo że fizycznie się nie napracował. Najlepsze w tym jest to, że nie trzeba niczego kupować – wystarczy odrobina wyobraźni i coś, co pies lubi zjeść.
2. Maty do lizania
Mata do lizania to nasz sprawdzony sposób na wyciszenie Billy’ego, kiedy widzimy, że jest przestymulowany albo po prostu potrzebuje się na chwilę „wyłączyć”. Można rozsmarować na niej coś smacznego – jogurt naturalny, twarożek albo rozgniecionego banana – i dajemy psu czas, żeby to spokojnie wylizał. My używamy do tego mokrej karmy, ze względu na delikatny brzuszek Billy’ego. Lizanie ma działanie uspokajające i wydzielają się przy nim endorfiny, więc to nie tylko zabawa, ale też realna pomoc w regulacji emocji. U nas mata często wchodzi do akcji wieczorem, kiedy chcemy, żeby Billy się zrelaksował przed snem.

3. Gryzaki
Gryzienie to dla psa naturalna potrzeba, a dobry gryzak potrafi zająć Billy’ego na długie minuty, czasem nawet na dłużej. Wybieramy takie, które są bezpieczne i odpowiednie do jego wielkości i siły szczęk, bo wiemy już z doświadczenia, że nie każdy produkt na rynku faktycznie jest dla psa bezpieczny (o czym pewnie jeszcze napiszemy więcej). Regularne gryzienie pomaga też rozładować napięcie i energię, którą pies musiałby inaczej gdzieś „wyładować” – najczęściej na naszej kanapie. To jeden z tych sposobów, który działa niemal zawsze, niezależnie od nastroju Billy’ego.
| ⚠️ Uwaga! Gryzaka nigdy nie zostawiamy Billy’emu bez naszego nadzoru – nawet najbezpieczniejszy z wyglądu produkt może się rozpaść na fragmenty, które pies może próbować połknąć. Warto też pamiętać, że wiele gryzaków (zwłaszcza tych na bazie skóry czy innych zwierzęcych surowców) jest bardzo kalorycznych, więc dając je psu regularnie, dobrze odjąć nieco jedzenia z miski, żeby nie przekarmić pupila. |
4. Zabawki i gry logiczne
Standardowe zabawki logiczne szybko przestały być dla Billy’ego wyzwaniem – rozpracowuje je zwykle w kilka chwil i po chwili zabawka leży już opróżniona, a pies znów się nudzi. Dużo lepiej działa u nas nauka poprzez kształtowanie (shaping), czyli metoda, w której pies sam metodą prób i błędów dochodzi do pożądanego zachowania, a my nagradzamy go za kolejne, coraz bliższe celu kroki. To wymaga od Billy’ego dużo więcej myślenia i cierpliwości niż rozgryzienie zabawki, dzięki czemu naprawdę go męczy. Aktualnie pracujemy z nim właśnie w ten sposób nad nauką podawania przedmiotów – o tym, jak nam idzie, napiszemy pewnie osobny tekst.
5. Nauka komend i sztuczek
Krótkie sesje nauki nowych komend czy sztuczek to coś, co bardzo lubimy robić z Billym, bo angażuje go i fizycznie, i mentalnie. Nie trzeba wiele czasu – nawet kilkanaście minut skoncentrowanej pracy potrafi psa solidnie zmęczyć. Jest to też fajny sposób na wzmacnianie naszej relacji i komunikacji z Billym, a nie tylko na „spalenie” mu energii. Zawsze kończymy na sukcesie i pozytywnych emocjach, żeby Billy kojarzył naukę z czymś przyjemnym.
6. Maty węchowe (można zrobić samemu)
Mata węchowa to kolejny sposób na wykorzystanie psiego nosa, a najlepsze jest to, że nie trzeba jej kupować – można łatwo zrobić samemu, na przykład ze starego ręcznika albo kawałka polaru, wiążąc go w supełki i chowając między nimi smaczki. Billy musi się solidnie postarać, żeby wygrzebać wszystkie kąski, a to zajmuje mu naprawdę sporo czasu. Domowa wersja działa równie dobrze jak sklepowa, a przy tym nic nie kosztuje i można ją w każdej chwili odświeżyć nowym układem. To też fajny sposób na wykorzystanie starych tekstyliów, które i tak by wylądowały w koszu.
7. Zabawa w chowanego
Klasyczna zabawa w chowanego, czyli chowanie się przed psem po domu i czekanie, aż nas znajdzie, to u nas gwarantowana dawka śmiechu i ruchu dla Billy’ego. Pies musi wtedy skorzystać z nosa i pamięci, żeby nas wytropić, a przy tym trochę pobiegać po całym mieszkaniu. To świetny sposób, żeby oderwać go na chwilę od nudy i jednocześnie wzmocnić więź – Billy uwielbia moment, kiedy nas „znajduje” i dostaje za to pochwałę albo smaczek.
8. Matrioszka z pudełek.
Świetny sposób na wykorzystanie pudełek, które i tak zostają nam po zakupach – wkładamy jedno w drugie na zasadzie matrioszki, a do najmniejszego chowamy smaczki. Dodatkowo wypełniamy je np. kartonowymi rolkami po papierze toaletowym, żeby Billy miał więcej do „rozpracowania”. Zabawa zawsze kończy się niemałym bałaganem, ale w pełni zaspokaja terierską potrzebę rozszarpywania i drapania, więc warto to wybaczyć. Ma to też swój praktyczny plus – Billy przy okazji pomaga nam zgniatać kartony przed wyrzuceniem do recyklingu.

